...czyli jak zrobić (z siebie) dziennikarza.
Jak wiadomo, świat "oparty" jest na informacji. Bez niej (tej informacji) ani rusz.
Jak wiadomo, świat "oparty" jest na informacji. Bez niej (tej informacji) ani rusz.
Można by pokusić się o powiedzenie - kto ma dostęp do informacji, ten ma władze. Oczywiście mówimy tutaj o informacji z pierwszej ręki. Taki "gorący towar" można dobrze sprzedać. I to jest pracą i dochodem dziennikarzy, którzy (aby zdobyć tę informację) poświęcają swój czas, zdrowie, a czasem (nawet) i życie.
Zupełnie to nie przeszkadza wszelakiej maści plagiatorom, (czyli złodziejom). Siedząc sobie w zaciszu domowego "biura", surfując po sieci, odławiają co smaczniejsze kąski i "publikują" w rożnych miejscach (forach, blogach), sygnując informacje te (z takim trudem zdobyte) swoim imieniem, nickiem, czy jeszcze innym pseudonimem. Za nic sobie mają prawo własności intelektualnej, a co za tym idzie i autorskie prawo majątkowe. Stanowi to poważne naruszenie czyichś dóbr (choć by niematerialnych), co w konsekwencji może skutkować roszczeniami (ze strony pokrzywdzonej) na drodze prawno-sądowej, jako że - Dobra objęte prawem autorskim są chronione począwszy od momentu ich powstania, bez konieczności dokonywania ich rejestracji. Na podstawie umów międzynarodowych ochrona ta obowiązuje w prawie wszystkich krajach świata.
Ale cóż tam prawo...?...niech je sobie w buty wsadzą. Jak jest w sieci, to można kraść ile kto zdoła. Informację też...a jakże. Wcale nic nie szkodzi że (czasem) trochę "przeterminowana". I kto zabroni mi podpisać się pod tym co ukradłem.? Przecież wszyscy tak robią i jakoś nikomu włos z głowy nie spadł.
Zupełnie to nie przeszkadza wszelakiej maści plagiatorom, (czyli złodziejom). Siedząc sobie w zaciszu domowego "biura", surfując po sieci, odławiają co smaczniejsze kąski i "publikują" w rożnych miejscach (forach, blogach), sygnując informacje te (z takim trudem zdobyte) swoim imieniem, nickiem, czy jeszcze innym pseudonimem. Za nic sobie mają prawo własności intelektualnej, a co za tym idzie i autorskie prawo majątkowe. Stanowi to poważne naruszenie czyichś dóbr (choć by niematerialnych), co w konsekwencji może skutkować roszczeniami (ze strony pokrzywdzonej) na drodze prawno-sądowej, jako że - Dobra objęte prawem autorskim są chronione począwszy od momentu ich powstania, bez konieczności dokonywania ich rejestracji. Na podstawie umów międzynarodowych ochrona ta obowiązuje w prawie wszystkich krajach świata.
Ale cóż tam prawo...?...niech je sobie w buty wsadzą. Jak jest w sieci, to można kraść ile kto zdoła. Informację też...a jakże. Wcale nic nie szkodzi że (czasem) trochę "przeterminowana". I kto zabroni mi podpisać się pod tym co ukradłem.? Przecież wszyscy tak robią i jakoś nikomu włos z głowy nie spadł.
Zobaczmy więc, jak zostaje się "internetowym dziennikarzem"
robiąc "prasówkę"
Znajdziemy tam "dziennikarza" o nicku Janusz i jego zerżnięte z sieci informacje. Tak na początek bardzo delikatny temat jakim jest - aborcja -
(niebiesko - podkreśliłem użyte WŁASNE słowa "dziennikarza" Janusza.)
No bo reszta pochodzi
Tak praktycznie, to cały temat -
SPRAWY BIEŻĄCE - czyli aktualne (tego Forum) "opanowany" jest przez dziennikarza Janusza, który musi się bardzo napracować, kopiując i wklejając to, co tylko uzna za interesujące (z jego dziennikarskiego punktu siedzenia). Zresztą sam dziennikarz Janusz założył ten temat, więc nie ma innego wyjścia jak "płodzić" jak najwięcej postów. Zastanawiam się tylko jak u niego z ortografią
(a wystarczy włączyć opcje sprawdzania pisowni)
Poczytajmy, co dalej ma nam do zaoferowania ów "płodny dziennikarz".
(niebiesko - podkreśliłem użyte WŁASNE słowa "dziennikarza" Janusza.)
A oryginał - czyli pracę dziennikarską
W tym przypadku, można jasno stwierdzić, że nasz "dziennikarz" Janusz, jest złodziejem i swój proceder uprawia z premedytacją. Dla czegóż tak możemy stwierdzić - ano, nie wszystkie portale zamieszczają notatkę o prawie autorskim publikowanych materiałów. gdy takiej notatki nie ma, nasz "dziennikarz" Janusz może się tłumaczyć - że nie wiedział - (co nie zwalnia go od odpowiedzialności za plagiat).
Na tym portalu (PAP) notatka taka jest zamieszczona i mimo to "spłynęła" po Januszu jak woda po kaczej dup...e. Tylko jak się ma to do Autorskiego Prawa Majątkowego
Na które to (prawo) Agencje Informacyjne są bardzo wyczulone.
i jego oryginał
Jak łatwo zauważyć, materiał ten również "firmowany" jest przez PAP.
Temat ten nasz "dziennikarz" Janusz, spokojnie może nazwać "gorącym", bowiem miał tylko półtorej godziny "poślizgu". Nic tylko pogratulować.
Co tam Panie w polityce..?
poczytać możemy w poście
a może tutaj
Ja proponuję (jednak) tutaj, choć by z tego względu, że informacja jak by "świeższa".
A w polityce...jak to polityce, przekręty jeno i prywata. Wypisz wymaluj jak u naszego "dziennikarza" Janusza. Idąc dalej tropem przekrętów politycznych (i pana "dziennikarza") trafimy na bolesny temat śmierci
we wpisie
Bolesny (z co najmniej) dwóch powodów. Pierwszy, to rzecz jasna odejście człowieka, a drugi (nie mniej bolesny) to złodziejstwo. Tak Panie Januszu. nazwijmy rzecz po imieniu i nie ma się co bawić w konwenanse. Tekst (opracowanie) które Pan ukradł, ma autora i nie sposób go przeoczyć. Chociaż Panu udało się to znakomicie. A może tylko zapomniał Pan dopisać (autora) w plagiacie..? ...to chyba niemożliwe, przecież podpisał Pan...ale...swoim nickiem. A to już (pomijając prawo) jest szczytem chamstwa.
Mogę Panu przypomnieć, gdzie znajduje się owo opracowanie -
choć by tutaj
lub na tym portalu
W obu przypadkach autor (tutaj autorka) znana z imienia i nazwiska.
Polityka w połączeniu z ekonomią, to bardzo "nośny" temat. Co by (i ile) nie napisać, (czy skopiować) zawsze znajdzie nabywców. Brnijmy zatem dalej w temacie.
post
Jak łatwo zauważyć, materiał ten również "firmowany" jest przez PAP.
Temat ten nasz "dziennikarz" Janusz, spokojnie może nazwać "gorącym", bowiem miał tylko półtorej godziny "poślizgu". Nic tylko pogratulować.
Co tam Panie w polityce..?
poczytać możemy w poście
a może tutaj
Ja proponuję (jednak) tutaj, choć by z tego względu, że informacja jak by "świeższa".
A w polityce...jak to polityce, przekręty jeno i prywata. Wypisz wymaluj jak u naszego "dziennikarza" Janusza. Idąc dalej tropem przekrętów politycznych (i pana "dziennikarza") trafimy na bolesny temat śmierci
we wpisie
Bolesny (z co najmniej) dwóch powodów. Pierwszy, to rzecz jasna odejście człowieka, a drugi (nie mniej bolesny) to złodziejstwo. Tak Panie Januszu. nazwijmy rzecz po imieniu i nie ma się co bawić w konwenanse. Tekst (opracowanie) które Pan ukradł, ma autora i nie sposób go przeoczyć. Chociaż Panu udało się to znakomicie. A może tylko zapomniał Pan dopisać (autora) w plagiacie..? ...to chyba niemożliwe, przecież podpisał Pan...ale...swoim nickiem. A to już (pomijając prawo) jest szczytem chamstwa.
Mogę Panu przypomnieć, gdzie znajduje się owo opracowanie -
choć by tutaj
lub na tym portalu
W obu przypadkach autor (tutaj autorka) znana z imienia i nazwiska.
Polityka w połączeniu z ekonomią, to bardzo "nośny" temat. Co by (i ile) nie napisać, (czy skopiować) zawsze znajdzie nabywców. Brnijmy zatem dalej w temacie.
post
Post ten, traktuje o nader poważnych sprawach dotyczących wszystkich Polaków. Chciało by się powiedzieć, aby "dziennikarz" Janusz też poważnie traktował cudzą własność, ale jak do tej pory (i później też), jest to raczej niemożliwe. Sam przecież pisze cyt. "...temat nie do wyczerpania!!!" (podkreślenie). Skoro temat nie do wyczerpania, to i możliwości kopiowania (plagiatu, złodziejstwa, zaboru mienia....do wyboru) tez nieograniczone. Wystarczy tylko "dobrze trafić" w sieci
Jak w zaznaczonym (na czerwono) fragmencie, tekst został opracowany na podstawie książki...tylko...nie przez naszego "dziennikarza" Janusza. Skorzystał on (nasz "dziennikarz") z gotowca i walną go na swoim forum. A co...niech userzy wiedzą jakim to inteligentnym "dziennikarzem" jest nasz Janusz. Brawo...tylko nie dla Ciebie "dziennikarzu" Januszu...tekst zgrabnie i logicznie skonstruowany.
Znając Twoje "parcie na informację" polecisz dalej. Sieć jest bezkresna.
A już myślałem że nasz "dziennikarz" Janusz jest nieświadomy tego co czyni. Nic bardziej mylnego, to co czyni (czyli kradnie) jest mu dokładnie znane...ale pod pojęciem.."ściąganie". Jak sam napisał (podkreślenie czerwone) "...to ściągnięte z internetu..."
No jeżeli jest w internecie, to wziął i ściągnął sobie...taka sprytna bestia z niego.
Dołóżmy jeszcze
Przeglądając temat
i dla przykładu weźmy jeden wpis naszego "dziennikarza" Janusza
Zaobserwować możemy że nasz "dziennikarz" prowadzi zaciekłą polemikę "broniąc" swojego podejścia do polityki i polityków. Ma takie prawo i nikt mu tego nie zabrania. Jest tylko jedno ...ale...ale dla czego do tej obrony używa cudzej własności.? Dla czego tak robi, nie jestem w stanie powiedzieć.
Jeszcze
i zakończę wizytę u "dziennikarza" Janusza. Muszę to zrobić z prostej przyczyny, a mianowicie musiał bym tutaj przytoczyć (to znaczy) przepisać całe forum - wszystkie (bez mała) tematy w których pisze nasz "dziennikarz".
A jeszcze tyle do roboty.
Inne fora czekają.
...do Waszej dyspozycji shi-go.





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Śledzenie, dokumentowanie i ujawniane plagiatów w sieci skierowane jest do Wszystkich czytelników bloga. Prawo własności intelektualnej, czy ktoś chce czy nie, istnieje i funkcjonuje. Różnie bywa z egzekwowaniem tegoż prawa, co nie jest równoznaczne z przyzwoleniem na okradanie kogoś z autorstwa. „Twórcy” łamiący to prawo, nie mogą czuć się bezkarnie.
Dziękuję czytelnikom za komentarze (merytoryczne) i pomoc w ujawnianiu tego procederu. Razem możemy wskazać jasno kto łamie prawo do własności intelektualnej, kradnąc czyjąś pracę i podpisując się pod nią.
Szanowny czytelniku, mając szacunek do siebie, jak i do innych, nie wypisuj w komentarzach :
- słów ogólnie uważanych za wulgarne.
- obelg skierowanych do innych.
- kłamstw.
- nie załatwiaj prywatnych porachunków na łamach komentarzy bloga.
- nie oceniaj ludzi, a jedynie to co czynią.
Komentarze zawierające powyższe ustalenia, poddane zostaną dematerializacji i wysłane w przestrzeń poza siecią.
Szanowni czytelnicy, pamiętajcie, opublikowane przez Was komentarze są Waszymi prywatnymi opiniami i nie zawsze muszę się z nimi identyfikować.
Pozdrawiam Wszystkich Czytelników, jak i Komentatorów
Do Waszej dyspozycji shi-go.