Kto jest bez winy, niech pierwszy podniesie kamień.
Przyjrzyjmy się blogowi prowadzonemu przez użytkownika / użytkowniczkę o nicku Hogan
Która wzięła sobie za punkt honoru "wysprzątanie"
sieci z brudnych trolli i wypowiedziała im wojnę. Szkoda tylko, że sama nie pomyślała o tym, iż reprezentuje tę część społeczności internetowej, która gorsza jest od trolli. Społeczność ta żerując na cudzej własności intelektualnej, robi sobie z prawa spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością.
W poście tym Hogan wypowiedziała "wojnę" innemu Blogerowi i postanowiła ujawnić, jakim to przebrzydłym trollem jest ów bloger, wraz z gromadką komentatorów. Nie było by w tym nic nadzwyczajnego. Nie jeden (jedyny) taki "pojedynek" możemy w sieci pooglądać. Nie będę tutaj dochodził, czy rzeczona Hogan rację ma, czy też Bloger "wyzwany na pojedynek". Zajmę się natomiast "kunsztem" pisarskim "autorki". Sama do wstępu posta napisała :
cyt. "...Artykuł napisałam...." a może splagiatowałam...lepiej zerżnęłam, lub ukradłam
Bo dopiero to stwierdzenie zgodne było by z prawdą.
Oczywiście w http://wolnemedia.net, istnieje artykuł który mógł by posłużyć Hogan do napisania (tego co napisała) i możemy go przeczytać
Oczywiście w http://wolnemedia.net, istnieje artykuł który mógł by posłużyć Hogan do napisania (tego co napisała) i możemy go przeczytać
Jednakowoż daleki jestem o posądzenie Hogan o to (nawet) że otwarła tę stronę, nie mówiąc już o tym, że korzystała z tego tekstu do "opracowania" swojego posta. Jest to mydlenie oczu czytelnikom (żeby nie powiedzieć - kłamstwem) w żywe oczy.
Z artykułu tego korzystał inny autor, opracowując tekst w punktach (co zobaczymy później). Publikujący
Z artykułu tego korzystał inny autor, opracowując tekst w punktach (co zobaczymy później). Publikujący
Zaopatrując swój tekst w Link odsyłający do pierwotnego tekstu na http://wolnemedia.net.
Nie twierdzę, że to właśnie z tego portalu zerżnęła Hogan tekst. Stron z tekstem w takiej postaci jak na Blogu Hogan jest więcej. Mogła "skorzystać" również z innej. Przedstawiłem podstawę tekstu o której Hogan napisała cyt. "...Artykuł napisałam opierając się w większości na http://wolnemedia.net."
Tyko jest jedno ale...tekst Hogan w dziwny sposób pokrywa się z tekstem użytkownika, przedstawionym
Wystarczyło zgrabnie wyciąć fragmenty tekstu i wstawić co nieco, modyfikując tekst na użytek "wojny" z Blogerem - Trollem. A niech ma, przebrzydła bestia. Po tym to on się już nie podniesie.
Zobaczmy do tekstu, cóż takiego "autorka" Hogan spłodziła.
(dla jasności poglądu - w zrzutach pierwszy tekst jest "twórczością" Hogan, drugi z Forum OU.
Na tekście Hogan zaznaczone "dokładki" na tekście z Forum zaznaczone "wycinki")
Nick Blogera "pozwanego na pojedynek" nieczytelny.
Życzę miłej lektury.
Wystąpił tutaj (w tym fragmencie) klasyczny "błąd zrzynającego". kopiując tekst
Oryginał cyt. "...Często opieranie się na naukowych, niezależnych ekspertyzach nazywają teoriami spiskowymi, aby od razu zaklasyfikować negatywnie dany pogląd i go ośmieszyć w oczach innych."
i wycinanie części zdania, powoduje powstanie błędu
cyt. "...Często opieranie się na swoich dowodach aby od razu zakwalifikować negatywnie dany pogląd i go ośmieszyć w oczach innych"
Prawidłowo skonstruowane zdanie powinno brzmieć "
Często opierają się na swoich dowodach...itd.
Często opierają się na swoich dowodach...itd.
Ale czegóż możemy oczekiwać od złodzieja, wszak kradnie w pośpiechu, nie pacząc na skutki.
"Wspaniała twórczość autorska"...jak to mówią - od deski do deski - a właściwie to po co zmieniać jak pasuje do kontekstu, chyba dureń by to robił (czyli pisał własny tekst) dodając sobie pracy.
cyt. "..."...Artykuł napisałam opierając się w większości ..itd"
Z kolei ten fragment nijak nie dał się dopasować do intencji "piszącego", więc trzeba było trochę "wysiłku". Brawo, popieram taki wysiłek. Nareszcie coś napisane "od siebie". Rzecz jasna chodzi mi o sam fakt, nie o to co zostało napisane.
Z dalszą częścią wpisu poszło Hogan znacznie prościej.
Poszło jak po maśle. Bez krępacji zerżnęła co popadło i sprawa załatwiona. mamy piękny, elokwentny, merytoryczny (nie przeczę)...tylko że...PLAGIAT. Wstydź się Hogan, nie ma nic gorszego i nic bardziej odrażającego w sieci, jak Bloger kradnący czyjąś własność intelektualną. Na nic Twoje dopiski
cyt. "..."...Artykuł napisałam opierając się w większości ..itd"
Ty go (ten artykuł) Hogan, nie napisałaś, Ty go po prostu ukradłaś, zawłaszczając sobie autorstwo. Spojrzyj dalej, na zrzuty z Twojego Bloga....bo myślę, że w lustro spokojnie spojrzeć nie dasz rady.
Cały post
Kwalifikuje się do zgłoszenia na tym formularzu.
O ile nie zastanowisz się nad własnym czynem...chyba że z uwagi na szacunek do autorów (bez mówienia o ich prawie) sama dokonasz zniszczenia tego plagiatu. Dojdę wtedy do wniosku, że jest jeszcze w Tobie odrobina sumienia, połączona z dobrą wolą.
Na razie nie piszę o innych Twoich postach, którym można by się przyjrzeć. Ogólnie przecież wiadomym jest, jeżeli raz ktoś ukradł, to potem to ciągnie, to taki nałóg. Sama wiesz Hogan jak to jest. Łatwo przyszło, a jak nikt nie krzyczy, to niech zostanie...prawda..?
Do Twojej
i czytelników - dyspozycji
shi-go.
Kolejny fragment "dopasowujący"
I kolejny fragment "poszatkowanego" tekstu, którego za nic nie można pomylić z napisanym, (opracowanym) tekstem. Opracowanym oczywiście pod względem własnej twórczości...nie mylić z czynnościami "kopiuj-wklej-wytnij."
Z dalszą częścią wpisu poszło Hogan znacznie prościej.
Poszło jak po maśle. Bez krępacji zerżnęła co popadło i sprawa załatwiona. mamy piękny, elokwentny, merytoryczny (nie przeczę)...tylko że...PLAGIAT. Wstydź się Hogan, nie ma nic gorszego i nic bardziej odrażającego w sieci, jak Bloger kradnący czyjąś własność intelektualną. Na nic Twoje dopiski
cyt. "..."...Artykuł napisałam opierając się w większości ..itd"
Ty go (ten artykuł) Hogan, nie napisałaś, Ty go po prostu ukradłaś, zawłaszczając sobie autorstwo. Spojrzyj dalej, na zrzuty z Twojego Bloga....bo myślę, że w lustro spokojnie spojrzeć nie dasz rady.
Cały post
Kwalifikuje się do zgłoszenia na tym formularzu.
O ile nie zastanowisz się nad własnym czynem...chyba że z uwagi na szacunek do autorów (bez mówienia o ich prawie) sama dokonasz zniszczenia tego plagiatu. Dojdę wtedy do wniosku, że jest jeszcze w Tobie odrobina sumienia, połączona z dobrą wolą.
Na razie nie piszę o innych Twoich postach, którym można by się przyjrzeć. Ogólnie przecież wiadomym jest, jeżeli raz ktoś ukradł, to potem to ciągnie, to taki nałóg. Sama wiesz Hogan jak to jest. Łatwo przyszło, a jak nikt nie krzyczy, to niech zostanie...prawda..?
Do Twojej
i czytelników - dyspozycji
shi-go.
