Dużo już napisano na ten temat i nie ma co "produkować" kolejnych wypocin. Również nie ma sensu zastanawiać się, jakimi pobudkami kierują się "twórcy" kradnący czyjąś własność.
Dość że w sieci mnóstwo jest tego tałatajstwa, które z prawa do własności intelektualnej robią sobie spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością .Nierzadko podpisują się pod "swoją twórczością" i w taki sposób będą na tym blogu ujawniani.
Daleki jestem od oceny samych "autorów". Co do ich "twórczości" to ocenę pozostawię czytelnikom tego bloga.
Charty poszły w las.
Na tym forum jest to nagminny proceder. "Wkleja" się wszystko co można znaleźć w sieci, bez poszanowania własności intelektualnej.
Przytoczyłem fragment, wierzcie mi lub nie (można sprawdzić) cały tekst zerżnięty co do litery. Oczywiście bez jakiejkolwiek wzmianki (czy dopisku) o autorze tekstu.
Nie było by w tym nic dziwnego, gdyby nie użytkownik o nicku Laura, która jest administratorem forum. Kto jak kto, ale administrator prawo powinien znać i przede wszystkim go stosować.
Przyjrzyjmy się blogowi
http://katana-info.blogspot.de/2013/04/najwiekszy-rozkwit-miecza-katana.html
Chwała za to młodemu człowiekowi, który tak bardzo przejął się bałaganem w sieci. Szkoda tylko że, po drodze zapomniał o tym - jeżeli kopiuje się czyjeś teksty (w Jego wydaniu najczęściej w całości) to należy -przynajmniej z szacunku do autora, podać źródło tekstu.Jest jeszcze druga opcja (rozumowania) tego człowieka. Skoro podjął się wysprzątać tę "stajnię Augiasza" to autorstwo tekstów (które kopiuje) należy się Jemu, niejako "z urzędu". Wszak to On -
Nie jestem w stanie stwierdzić, czy z rozmysłem to uczynił, czy też niejako samo "wyszło w praniu" (sprzątaniu), że link autora tekstów, przy otwarciu strony jest niewidoczny. Dopiero gdy najedziemy strzałką kursora na miejsce gdzie powinien być autor...EUREKA...
Noooo....Panie Tomaszu, iście diaboliczny zabieg, którego by się nawet sam David Copperfield nie powstydził. Jedno mnie tylko zastanawia...to jest Pan autorem tych tekstów, czy też nie..? Ale to już zostawię Panu do przemyślenia, w chwilach wolnych od "sprzątania".
Pozwoli Pan tylko, że przypomnę skąd Pan "wysprzątał' teksty do swojego bloga.
Całkiem zgrabnie się to czyta. Śmiem twierdzić że autorzy oryginalnego tekstu, dysponują dużą wiedzą w temacie. Wystarczy wejść na strony -
Tekst ten znajdziemy tutaj lub druga strona -
Na której tekst znajduje się tutaj
Trzeba przyznać, że umiejętnie Pan operował klawiszami "kopiuj - wklej" łącząc oba teksty w jedną całość. Szkoda tylko że na bazie tej wiedzy nie pokusił się Pan o odrobinę inwencji i nie spłodził własnego tekstu.
Trochę gorzej Panu poszło w kolejnych przykładach. Rozumiem, brak czasu, dużo roboty i coś tam jeszcze znajdzie się na usprawiedliwienie.
Dodam jeszcze jeden przykład, jak to wredna myszka buszowała po internecie, nie zważając na autorów żarła wszystko co popadnie. Rzecz jasna w imię wyższych celów, czyli - byle tylko "posprzątać"
Nie będę podawał więcej przykładów (z Pana bloga) Panie Tomaszu, chociaż znaleźć można dużo. Proszę mi wybaczyć że nie mogę Panu poświęcić więcej uwagi, ale wie Pan jak to jest. Przy "sprzątaniu" w sieci jest dużo roboty, no i inni czekają, nie mogę ich zawieść.
Zobowiązany jestem poinformować, że Pan Tomasz Laskowski usunął plagiatowane wpisy na swoim blogu. Właściwie to usunął (lub zmienił adres) cały blog. Oczywiście nie kontaktował się ze mną. Wszak nie jest to jego obowiązkiem...ale...miło by było.
OdpowiedzUsuń